EroPamietnik.pl

Sex strona z największą bazą erotyków w internecie.

sex opowiadania

Darmowe historie erotyczne zboczone fantazje seks opowieści o miłości, podrywaniu i zbliżeniu oraz penetracji.

Gorąca urzędniczka

Styczeń 20th, 2015

Z racji studiów zobowiązany byłem do odbycia praktyk wakacyjnych w urzędzie. Wiadomo, jak to jest na tych praktykach – przeważnie student kseruje papiery, robi kawę i odwala inną czarną robotę za etatowych pracowników. Tym razem miało być inaczej, o wiele, wiele ciekawej.

Opiekunem moich praktyk w jednym z urzędów była Pani Bogusia. Pierwsze wrażenie, po zetknięciu się z tą, na oko, około 55-letnią kobietą było niezbyt pozytywne. Jedna z tych pań, o których mówi się „Z tyłu liceum, z przodu muzeum.” Średniej wielkości piersi, krągły tyłeczek opięty obowiązkowo w krótką spódniczkę w jaskrawym kolorze, długie blond włosy spięte w kucyk. Do tego przeważnie czerwone paznokcie i ten ton, wydający polecenia, jakby była moją matką „Piotrusiu zrób to, a może podasz formularzyk…” O zgrozo! Przy bliższym poznaniu Pani Bogusia miała jednak zyskać bardzo, ale to bardzo wiele. Czytaj Dalej »

Beata

Styczeń 5th, 2015

Beata laska na widok której nie jednemu facetowi zatkało by dech w piersiach. Długowłosa blondynka o świetnej figurze, zgdabnej dupie i pokaźnym biuście. Gdy w wieku pietnastu lat zaproponowała mi chodzenie czułem się najszczęśliwszym facetem na świecie. To przy niej odkrywałem tajemnice jakie kryje w sobie kobiece ciało. Chodziliśmy ze sobą rok, całowaliśmy się pieściliśmy ale nigdy nie poszliśmy na całość. Gdy skończyliśmy podstawówkę poszliśmy do różnych szkół i rozstaliśmy się. Dwa lata póżniej moja była klasa organizowała ognisko, w ramach spotkania klasowego . Przyszli prawie wszyscy, zabrakło jedynie tych co wyprowadzili się z naszego miasta. Fajnie było zobaczyć starych kumpli i koleżanki z których nie jedna przekształciła się już w rasową dupeczkę. Czytaj Dalej »

Brutale

Styczeń 4th, 2015

Jest wieczór godzina 19.00 Karol wrócił z pracy. Ewa była już w domu kończyła przygotowywać kolacje.
- Cześć kochanie, co tam ciekawego? – spytał.
- Nic, jak co dzień to samo – odpowiedziała.
Poszedł do sypialni, rozebrał się szybko i wszedł do łazienki. Otworzył drzwi kabiny natrysku i wszedł do środka. Woda była gorąca, ale po chwili przekręcił zawór i wziął zimny prysznic. Zawsze lubił mydlić swoje ciało a zwłaszcza piersi, penisa i jądra. Sprawiło mu to dużą przyjemność i wprawiało w błogi nastrój. W czasie mycia jego penis podniósł się i naprężył. Pomyślał przez chwilę o żonie. Kończąc kąpiel wytarł ciało i jego sterczące narządy. Ręcznik był jeszcze świeży i jego szorstkość spowodowała jeszcze większe podniecenie. Szybko założył szlafrok i wszedł do kuchni. Ewa spytała:
- Już się wykąpałeś: Czytaj Dalej »

Pewnego piatkowego wieczoru wybrałem sie z kolega na piwo siedzielismy pod parasolami i rozmyslalismy o dawnych czasach. Oczywiście jak to faceci po 3 piwach wszystkie tematy zaczeły schodzić na sparwy kobiet no i od czasu do czasu zbliżającego sie mundialu.
Jakoś koło godziny 20:00 podszedl do mnie brat mojego kolegi i spytał sie czy moze sie dosiąść ze swoim kolega i dwojka kolezanek gdyż wszytskie miejsca były juz zajete zgodzilismy sie.
Zaczelismy rozmawiać na pzrerózne tematy a po kolejnych 2 piwach znów nasze rozmowy ale teraz juz w gronie 6 osób zaczeły schodzić na temat sexu. Czytaj Dalej »

Przysługa dla koleżanki z pracy

Grudzień 22nd, 2014

Z Olą (imię zmienione!) znałem się od dawna — chodziliśmy do tej samej szkoły średniej (ona o rok wcześniej niż ja), a później studiowaliśmy w tym samym mieście.

Potem na lata nasze drogi się rozeszły, bo ona wyjechała w inny rejon kraju, a ja wróciłem do naszego rodzinnego miasta. Jednak kilka lat temu wróciła z córeczką w te strony, porzucona przez męża, który był niezłym głąbem, bo mając taki skarb jak ona, rozglądał się wciąż za innymi.

Tak się zdarzyło, że przyjęła się do pracy w tej samej firmie co ja,
najpierw w innym dziale, a od kilku miesięcy przeszła do mojej pracowni.
Cieszyło mnie to, bo zawsze było miło mieć ją w pobliżu, z jej przyjemną powierzchownością, ładnym zapachem i pewnym stylem bycia, który trudno dokładnie opisać, a którym odznaczają się prawdziwe damy. Choć nie była już dziewczęciem, nadal była urodziwa, a życiowe doświadczenia dodały jej swoistego, dojrzałego uroku i, co tu dużo
mówić, podobała mi się.

Pomagałem jej w pracy, aby mogła w miarę szybko wdrożyć się w to co
robiliśmy i z tego powodu często siedzieliśmy razem przy jednym biurku,
razem jedliśmy, itd. Czasem romawialiśmy na osobiste, nawet intymne
tematy, ale nigdy nie zdarzyło się nam nic cieleśnie bliższego, jeśli nie liczyć buziaków wymienianych przy okazji imienin czy urodzin.

Pewnego dnia zostaliśmy dłużej po pracy, bo zbliżał się termin oddania projektu, a jeszcze nie wszystko było skończone. Miała zostać jeszcze jedna osoba, ale nie czuła się dobrze i wróciła do domu. Byliśmy więc tylko we dwoje, co zdarzało się już nieraz w przeszłości,
ale tym razem było nieco inaczej, wyczuwałem u Oli jakieś napięcie, była
jakby nieswoja. Nie wiedziałem co o tym myśleć, a nie chciałem jej nagabywać pytaniami, sądząc, że jeśli będzie chciała, to sama powie.

W pewnej chwili wstałem od swego biurka, aby wziąć książkę z szafy i
gdy przechodziłem przed jej biurkiem, stoczył się z niego długopis, upadając prawie pod moje stopy. „Czy byłbyś uprzejmy…?” spytała. Kucnąłem więc, żeby podnieść ten długopis i odruchowo zajrzałem pod jej biurko, licząc na to, że może zobaczę kawałek jej nóg. Wtedy ona niespiesznie uniosła spódnicę do góry i lekko rozszerzyła uda. Z powodu
półmroku nie było widać szczegółów, ale wyraźnie było widać, że na pewno nie ma na sobie majtek.

Osłupiały spojrzałem na Olę ponad biurkiem, bo to przecież nie mogła być pomyłka. Chyba odebrała moje milczenie jako przyganę, bo
zarumieniła się i powiedziała „Nie pomyśl o mnie źle, to nie jest tak, że zaczepiam facetów licząc na przygodę. Jestem tak bardzo spragniona czułości i pieszczot, a ty jesteś dla mnie zawsze taki życzliwy, że pomyślałam sobie, że może zgodziłbyś się mnie tam pogłaskać i
pocałować.” W jej spojrzeniu było tyle szczerego pragnienia i jednocześnie obawy przed rozczarowaniem, że musiałbym być z kamienia, aby odmówić, tym bardziej, że przecież nieraz po cichu liczyłem na to, że będę mógł zrobić dla niej więcej niż tylko pomóc w pracy.

Minął mi już pierwszy szok i mogłem się wreszcie odezwać. „Ależ wcale nie myślę o tobie źle i nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że w ten sposób zaczepiasz facetów na lewo i prawo. Powiem ci, że cieszę się, że zrobiłaś ten krok i z przyjemnością cię popieszczę. Daj mi tylko jeden mały momencik.” Poszedłem do naszego kącika kuchennego i umyłem ręce, napiłem się też kilka łyków soku pomarańczowego, aby sobie nieco odświeżyć w ustach.

Gdy wróciłem do biurka Oli i obszedłem je dookoła, ona obróciła się z krzesłem, wysuwając nogi spod biurka, jednak trzymając je teraz razem i wtedy zobaczyłem z bliska intymną partię jej ciała. Czuprynkę na cipce miała przystrzyżoną w postaci szerokiego pasa jasnych włosów, z wygolonymi wąskimi paskami tylko po bokach, i z niezgolonymi włoskami na zewnętrznych wargach. „Widzę, że o tamtą fryzurkę też dbasz i przy tym nie ulegasz niemądrej modzie zostawiania jedynie wykrzyknika czy całkowitego golenia cipki” powiedziałem z żartobliwym uznaniem, a ona odrzekła, że kiedyś próbowała się tam golić, ale w ogóle nie podobały jej się proporcje kształtów u zbiegu brzucha i nóg, zaniechała więc
tego. „I bardzo dobrze” odrzekłem, kładąc jej dłoń na biodrze. Zaczęła
powoli rozszerzać uda patrząc na mnie, ale spokojnie zatrzymałem ją i zsunąłem jej spódnicę w dół, zasłaniając ten pyszny widok. Na jej twarzy pojawiło się pewne zdziwienie, więc wyjaśniłem „Nie spieszmy się, muszę się przez dobrą chwilę oswoić z twoją bliskością.” „Dobry
pomysł”, przytaknęła.

Przysunąłem sobie krzesło i usiadłem obok Oli tak, że stykaliśmy się prawymi udami. Zacząłem przeczesywać palcami jej niedługie, lekko falowane blond włosy i głaskać jej policzki i brodę zewnętrzną częscią dłoni. Wodziłem palcami po jej brwiach, skroniach, uszach, szyi, patrząc przy tym prosto w jej zielonkawe oczy. Poddawała się tym pieszczotom z uśmiechem, leciutko się poruszając i ocierając, jakby z aprobatą i jednoczesnym zaproszeniem mojej dłoni do dalszej wędrówki, a i sama zaczęła delikatnie gładzić moją drugą dłoń.

W końcu dotarłem palcami do jej ust i muskałem je najpierw wzdłuż, tuż przy krawędzi, a potem leciutko ściskając każdą wargę osobno między kciukiem i palcem wskazującym, nieznacznie je rozwierając. Oblizała się przy tym kilka razy samym czubkiem swojego różowego języczka, co skłoniło mnie do dotknięcia jej ust moimi.

Na początku te dotknięcia były bardzo krótkie, z cichym cmoknięciem, a potem coraz dłuższe. Bez ociągania łagodnie oddawała pocałunki. Rozchyliłem nieco moje usta, nieznacznie wysunąłem język i lekko liznąłem jej usta. W odpowiedzi uchyliła też swoje i gdy teraz nasze usta się złączyły, dotknęły się też czubki naszych języków. Kilka razy odsuwaliśmy się i przybliżaliśmy, aby wreszcie przywrzeć do siebie na dłużej. Objąłem Olę ramieniem i położyłem dłoń na tyle jej głowy, przytrzymując ją w tej pozycji i pozwoliliśmy naszym językom bawić się ze sobą przez dłuższą chwilę, aż się zasapaliśmy. Abyśmy mogli złapać nieco oddechu, oderwałem się od jej ust i zacząłem obcałowywać jej policzki, lekko zadarty nosek, oczy, włosy, uszy, aż dotarłem do jej szyi. Wydała wtedy ciche westchnienie, a ja, zachęcony, wędrowałem ustami po jej dekolcie, oglądając i zwiedzajc z bliska urocze zagłębienia w pobliżu obojczyka.

Jej policzki zarumieniły się z lekka, oczy się nieco zamgliły, a krawędzie uszu zrobiły się intensywnie czerwone. Gdy spytałem, czy jej uszy nie parzą, odrzekła że owszem, jest przyjemnie rozgrzana. Już w czasie pocałunków czułem pewne ruchy w spodniach, ale teraz widok jej podniecenia i to słodkie kobiece ciepło płynące od jej ciała sprawiły, że mój ptaszek napęczniał w ciągu kilku sekund. Było to aż bolesne, bo zwykle noszę go zwisającego w dół i teraz zaklinował się w nogawce. Powiedziałem „muszę sobie coś poprawić w spodniach”, a ona na to „czy mogę ja?”, więc odrzekłem „proszę” i rozpiąłem spodnie. Włożyła mi rękę
do majtek, odnalazła co trzeba i ustawiła pionowo na baczność. Spytała „a może by go wypuścić na wolność?”, na co odpowiedziałem, że w ten sposób będzie tylko zawadzać, niech więc zostanie tam gdzie jest.

Ująłem jej obie dłonie, głaskając ich powierzchnię kciukami i całując ich cieplutkie, leciutko spocone wnętrze. Potem wypuściłem jedną z nich i zacząłem przez bluzkę głaskać jej ramiona, boki, plecy, w końcu jej małe piersi. Chciałem rozpiąć jej bluzkę, ale zatrzymała moją rękę mówiąc cicho „może trochę później, dobrze?”. No cóż, od początku postanowiłem nie szukać własnej przyjemności, ale raczej skupić się na tym, aby ona była zadowolona, więc kiwnąłem potakująco głową.

Głaskałem ją nadal, dążąc z ruchami coraz niżej, aż dotarłem do brzucha i bioder. Dotykałem ich przez spódnicę, mając świadomość, że pod spodem już nic nie ma oprócz skóry. Przeniosłem rękę na jej kolana, głaszcząc je i lekko ściskając, a potem zacząłem pomału wędrować wyżej i wyżej, zarazem posuwając brzeg spódnicy coraz bardziej ku górze. Już odsłoniłem prawie całe jej uda, głaszcząc je raz mocniej, raz słabiej,
wślizgując dłoń między nogi, coraz bardziej je rozchylając. Wreszcie jednym ruchem uniosłem resztę spódnicy do góry, odkładając ją ponad pępuszkiem Oli. Teraz bez przeszkód głaskałem gładką skórę jej płaskiego brzuszka, lekko wystające biodra, wewnętrzne powierzchnie ud, aż położyłem dłoń na jej cipce. Wzdrygnęła się lekko i znów westchnęła, a ja kilka razy lekko ucisnąłem jej zewnętrzne wargi całą dłonią, zataczając przy tym nieduże kółka.

Wstałem z krzesła, odsunąłem je na bok i przyklęknąłem między nogami
Oli. Powiedziałem „Proszę cię, podnieś nóżki w górę, żebym mógł mieć lepszy dostęp do twego gniazdka”. „Nie wiem, czy długo dam radę je tak trzymać w górze”, odrzekła, a ja na to „Oprzyj stopy na moich ramionach czy plecach, jak ci będzie wygodnie”. Jeden po drugim rozpiąłem Oli sandałki, przy okazji głaszcząć jej stopy i łydki, a potem pomogłem jej unieść nogi w górę tak, że uda miała dość szeroko rozchylone z pełnym widokiem na lekko rozdziawioną cipkę. „Poczekaj moment”, powiedziała i wyjęła swoje majtki spod blatu biurka, zwinęła je w naleśnik i podłożyła sobie pod pupcię, przysłaniając tylną dziurkę. Gdy zbliżyłem twarz do jej krocza, poczułem bardzo łagodny, kwiatowy zapach. To tak pachniały jej pachwiny i włosy łonowe. „Mmm, cipka o zapachu kwiatów, nieźle, nieźle” powiedziałem, pod wrażeniem jej dbałości o takie szczegóły. Muskałem ustami dolne powierzchnie jej ud, od czego dostała gęsiej skórki. Potem przeniosłem się na brzuszek, wodząc po nim ustami i językiem.

Po chwili delikatnie rozchyliłem palcami jej zewnętrzne wargi, bacząć żeby nie ciągnąć za włosy. Jej różowe wewnętrzne wargi były sklejone wilgocią, ale bez trudu dały się rozdzielić jednym ruchem palca. Słupek łechtaczki był na razie ledwie wyczuwalny pod swoim kapturkiem, a jej główki w ogóle jeszcze nie było widać. Dziurka za to już się śliniła i właśnie wypłynęła z niej spora kropla lekko mlecznego soku. Pomału
rozcierałem ten soczek palcem na resztę cipki, żeby przypadkiem nie zatrzeć na sucho jej bardzo delikatnej skórki. Na przemian lekko ściskałem i rozszerzałem cipeczkę, radując się widokiem, aż przy którymś takim ruchu, jej wewnętrzne wargi zaczęły z cicha mlaskać. „Czy to ty tak mlaskasz?” spytała Ola, „nie, to twoja szparka wydaje takie dźwięki” zaśmiałem się. „Poważnie?”, odparła, „nie sądziłam, że jest do tego zdolna” i też się roześmiała. To ją nieco rozluźniło, wyczułem, że była teraz mniej spięta.

Za którymś takim ruchem zostawiłem cipkę rozdziawioną i zacząłem ją całować, przyszczypując przy tym ustami te różowe płateczki i delikatnie je pociągając. Potem zacząłem je lizać z dołu w górę, na przemian przesuwając miękki język środkiem albo w zagłębieniach między zewnętrznymi i wewnętrznymi wargami. Gdy język mi się zmęczył, włożyłem czubek palca w dziurkę i poruszałem nim odrobinę tam i z powrotem, masując brzegi dziureczki, palcami drugiej ręki łaskocząc kapturek
łechtaczki. Po chwili powróciłem do całowania i lizania, z przyjemnością przyglądając się jak wargi nabrzmiewają i zmieniają kolor na ciemniejszy. Już same teraz trzymały się rozdziawione, a u ich zbiegu u góry, spod uchylonego kapturka, pokazało się wreszcie różowe
ziarnko groszku.

Tych wrażeń było tak wiele naraz, że mój fiutek nie wytrzymał ich natłoku. Bez żadnego ostrzeżenia nagle napęczniał jeszcze bardziej, silnie zapulsował kilka razy na sucho, a potem trysnął co sił. Poczułem przypływ rozkoszy, a wilgotne pulsacje powtórzyły się jeszcze kilkakrotnie, aż zanikły. Gorący płyn rozlał mi się po brzuchu, a całym ciałem targnął wstrząs. Pomyślałem sobie, że to powinno się stać
wewnątrz cipki, a nie w majtkach, ale co zrobić. „Czy coś się stało?” spytała wtedy Ola. „Ano stało się” odpowiedziałem „miałem wypadek w
spodniach, wygląda na to, że mój ptaszek już nie mógł dłużej czekać.
Muszę cię na chwilę przeprosić i się powycierać, zanim mi spodnie
przemokną.” „To by się nie stało” powiedziała „gdyby nie ja, chcesz żebym cię powycierała?” „Zrobię to sam” odparłem „a ty sobie trochę w tym czasie odetchnij”. Powoli wysunąłem się spod jej nóg, ujmując jej łydki i stawiając jej stopy na podłodze. Pomaszerowałem znów do naszego kącika kuchennego, a tam zdjąłem spodnie i majtki, powycierałem się ręcznikami papierowymi do sucha i na powrót się ubrałem.

Gdy wróciłem na miejsce, bluzka Oli była całkiem rozpięta i wyciągnięta ze spódnicy. Widać było biały koronkowy staniczek, a pod nim niewielkie krągłości. Przykrywała dłonią cipkę, a gdy spojrzałem na to, powiedziała „to żeby nie ostygła” i zachichotała cicho. Jej
rumieńce były jeszcze bardziej intensywne i usta zrobiły się ciemniejsze, pełniejsze i bardziej wilgotne. Przyklęknąłem znów przed nią i ujmując jej twarz obydwoma rękami, znów ją całowałem. Ola założyła mi ręce na szyję i lekko głaskała moje włosy. Nasze języki, już sobie znane, ocierały się o siebie na różne sposoby, dostarczając nam niezłej frajdy.

Gdy już się nieco nasyciliśmy, opuściłem dłonie w dół po jej szyi, w
stronę piersi. Odkryłem, że jej stanik miał guziczek z przodu i zaraz to odkrycie wykorzystałem. Gdy odsunąłem te koronkowe połówki na boki, ukazały się cycuszki Oli — małe, ale przepięknie ukształtowane, ze ślicznymi różowymi sutkami. Sutki były już lekko nabrzmiałe i wyglądały tak smakowicie, że nie sposób było oprzeć się ich urokowi. Zacząłem głaskać skórę wokół piersi, stopniowo zbliżając się do nich, aby wreszcie odrobinkę unosić je w górę na dłoni, masując je z różnych stron. Trzymając dłoń na jednej piersi, zbliżyłem usta do drugiej, najpierw tylko ślizgając się po skórze, aby potem delikatnie przyszczypywać sutki samymi wargami, aż wreszcie objąłem ustami cały
sutek i pieściłem go językiem. Od czasu do czasu wciągałem sutek głębiej do ust, powtarzając to kilkakrotnie w dosyć szybkim tempie, czując jak nabrzmiewa coraz bardziej. Gdy uznałem, że ta pierś jest wystarczająco wypieszczona, powtórzyłem to wszystko z drugą. Ola w tym czasie sapała pospiesznie i wreszcie westchnęła „teraz znowu tam, na dole, proszę”.

Jej nogi powędrowały znowu do góry, a mój fiutek powoli znów nabrzmiał. Cipka Oli nadal była ładnie rozdziawiona, jakby prosząc o dalsze pieszczoty, więc znów ją całowałem i lizałem. Na przemian
zagłębiałem język w tę rozkoszną dolinkę między dziurką i łechtaczką,
krążąc po jej mięciutkim dnie, albo obejmowałem ustami łechtunię,
ściągając usta ku środkowi, aby na końcu z lekkim ssaniem się od niej
oderwać. Cały słupek łechtaczki był teraz porządnie nabrzmiały i groszek zaczął się pomału cofać. Oddech Oli stał się głośniejszy i zaczęła cicho pojękiwać. Skupiłem się teraz już całkiem na łechtaczce, liżąc ją wokoło i ssając, aż wreszcie Ola lekko pisnęła, a zaraz potem wyszeptała „o jak słodko, jeszcze tylko chwilkę”. Włożyłem cały palec w
jej mocno wilgotną i gorącą teraz dziurkę, aby miała co ściskać w czasie
spazmów. Palcami drugiej ręki poklepywałem i masowałem okrężnymi
ruchami górę cipki, patrząc teraz na twarz Oli. Chwyciła swoją ręką moją i przycisnęła ją mocno, zatrzymując moje ruchy. Wstrzymała na moment oddech i wtedy poczułem jak mój palec w dziurce został ściśnięty kilka razy w szybkim tempie, a potem coraz wolniej jeszcze z kilkanaście razy. Ola miała oczy zamknięte, a usta uchylone i wydające niegłośne szlochy. Po chwili długo westchnęła i ruchy w dziurce ustały. Spod jej powiek wypłynęły łezki, które otarła palcami. Otworzyła oczy, oblizała
usta i lekko się uśmiechając powiedziała „daj mi jeszcze buzi, proszę”.

Pomału wysunąłem palec z jej dziurki, opuściłem jej drżące nogi na podłogę i usiadłem na powrót na krześle obok. Objąłem jej głowę i pocałowałem ją leciutko w usta. Objęła mnie ramionami i przycisnęła się mocno, szepcząc „zostańmy tak przez chwilę, tak mi teraz dobrze”. Głaskałem ją lekko po twarzy i włosach, całując jej czoło i skroń. Po dłuższej chwili odsunęła się łagodnie i zaczęła się zapinać. Pomogłem jej w założeniu majteczek i sandałków, bo dłonie i nogi nadal jej lekko drżały. „Jestem ci wdzięczna” powiedziała, „dobry z ciebie kolega” Czytaj Dalej »

Alan właśnie przygotowywał się do wyjścia na łowy. Był ciepły, bezwietrzny dzień wręcz wymarzony do polowania. Alan z niecierpliwością czekał na tę chwilę przez kilka dni. Jego ojciec był myśliwym, jednym z nielicznych w wiosce Vera. Chłopak był dumny, że ma takiego ojca, z którym liczyli się nawet najważniejsi mieszkańcy wioski, a chłopak sam cieszył się dużym poważaniem wśród rówieśników. Jak nakazywała rodzinna tradycja Ronn od małego uczył syna tropienia, garbowania skór, przygotowania mięsa, strzelania z łuku czy podkradanie się do ofiary i innych przydatnych umiejętności. Chciał jak najlepiej przygotować go do roli myśliwego. Alan zawsze wyruszał na wspólne polowania z ojcem dwa razy w tygodniu. Miał około piętnastu lat, ciemne gęste włosy sięgające do ramion, był dobrze zbudowany jak na swój wiek a jego piwne, wyraziste oczy i bystre spojrzenie sprawiały, iż wyglądał na nieco starszego niż w rzeczywistości. Zawsze był pewny siebie, a jego cechą, która go wyróżniała była niezwykła odporność psychiczna. Jego matka zginęła, gdy miał 10 lat i razem z ojcem wiele już doświadczyli. Czytaj Dalej »

Przygoda w akademiku

Grudzień 12th, 2014

Witam. Mam na imię Amelia i chciałam się z wami podzielić swoją historią. Mam 19 lat i jestem studentką politechniki. Mieszkam w akademiku, co sprzyja tego typu wydarzeniom.
Historia, którą pragnę opisać, wydarzyła się pół roku temu.
Był grudzień, kilka dni przed wigilią. Parę miesięcy wcześniej poznałam Marcina, studiował na tym samym roku co ja. Mieszkał kilka pokoi dalej ze swoim kolegą, który, jak większość ludzi, już wyjechał na święta. Z Marcinem umawialiśmy się czasem na imprezy we czwórkę, ja, on, jego kolega z pokoju i moja współlokatorka. Nie było to jednak nic konkretnego, aż właśnie w grudniu poprosił, żebym przyszła mu pomóc się spakować do domu. Ponieważ mieszka w odległym mieście, bardzo rzadko jeździł do domu. Czytaj Dalej »