EroPamietnik.pl

Sex strona z największą bazą erotyków w internecie.

sex opowiadania

Darmowe historie erotyczne zboczone fantazje seks opowieści o miłości, podrywaniu i zbliżeniu oraz penetracji.

opowiadania zboczone

Dzisiaj jak co niedziele moi rodzice wyszli na 18 do kościoła a my postanowiliśmy to wykorzystać. Mój chłopak zaproponował żebyśmy pokochali się pod prysznicem, żeby mógł ogolić mi cipeczkę. Oczywiście bardzo mi się ten pomysł spodobał. Żeby podgrzać atmosferę zdjęłam staniczek i dałam mojemu ukochanemu buziaka. Rozpięłam mu spodnie, włożyłam rękę i zaczęłam masować jego penisa, który momentalnie zrobił się duży i twardy. Całowaliśmy się ja cały czas bawiłam się jego lizaczkiem a on całując mnie po szyi masował mnie po tyłeczku. Zdjął mi koszulkę, spodenki i stringi i zaczął rytmicznie wkładać mi paluszki do cipki. Oboje byliśmy bardzo podnieceni i udaliśmy się do łazienki, gdzie mój chłopak szybko zrzucił resztę ubrań i weszliśmy pod prysznic. Oblewaliśmy się ciepłą wodą masując się i pieszcząc. Mój skarb wziął golarkę ukucnął przede mną i zaczął golić cipeczkę. Naprawdę kocham jak to robi, to jest niesamowicie podniecające. Szczególnie, że robi to tak dokładnie, nie zostawia nawet jednego włoska. Zawsze kiedy mnie goli moja cipeczka wręcz ocieka w soczku… tak to jest podniecające. Czytaj Dalej »

Od dawna miałam fantazje o uległości. Jeszcze jako nastolatka wyobrażałam sobie sceny ostrego seksu. Fakt, że w fantazjach człowiek posuwa się do rzeczy, których naprawdę nie chciałby przeżyć. Na przykład… czy wiedzieliście, że blisko połowa kobiet fantazjuje o gwałcie? A przecież to jedna z koszmarniejszych rzeczy, jakie można komuś zrobić i psychiczne rany po gwałcie goją się latami. Skąd więc zatem takie fantazje?? Słyszałam wywód seksuologa, który mówił, że kobiety wychowane w poczuciu, że seks jest grzeszny, niewłaściwy, częściej będą miały fantazje i upodobania do uległości, bo wówczas dominujący partner ponosi całą „winę” za przyjemność partnerki, bo on ją do tego zmusił. To mi przypomina dowcip o tym, jak zgwałcono zakonnicę, która po wszystkim wstaje, otrzepuje się i z uśmiechem mówi: Nareszcie raz porządnie i bez grzechu. O ile sobie przypomnę, seks w moim rodzinnym domu nie był nigdy tematem tabu, co nie znaczy, że swobodnie o nim rozprawiano. Po prostu nigdy nikt mi nie wmawiał, że seks jest grzechem, czymś złym… Myślę, że jako uświadamiacze, moi rodzice zasługują na nędzną tróję, ale przynajmniej nie wychowali mnie na osobę pruderyjną i z zahamowaniami. Pomiędzy okresami, gdy chcę być rozpieszczana i rozpływam się w romantyzmie, mam chwile, kiedy chcę się ostro pieprzyć, używać wulgarnych słów, być „zmuszana” do seksu, być ciągnięta za włosy, brzydko nazywana, czuć się suką. Czytaj Dalej »

Dobiegły końca sesje egzaminacyjne, wszystko zaliczone i można spokojnie jechać do domu. Spakowałam manele, oddałam klucz od akademika i wyruszyłam na dworzec. Wsiadłam do wagonu i zajęłam pierwszy przedział z brzegu. Rozsiadłam się wygodnie, bo przede mną jakieś cztery godziny jazdy brudnym i śmierdzącym pośpiesznym. Jeśli się nie spóźni, to na dziesiątą wieczorem będę już w domku. Na szczęście cały przedział był tylko do mojej dyspozycji i miałam cichą nadzieję, że tak właśnie pozostanie do końca mojej podróży. Troszkę znudzona zaczęłam rozglądać się po przedziale i zobaczyłam, że przez ściankę przewiercona jest dziurka… Do ubikacji wszedł jakiś facet, około czterdziestki. Pochyliłam się i przyłożyłam oko. Wspaniale! Dziurka dawała nawet całkiem szerokie pole widzenia. Mężczyzna pogrzebał przy rozporku, rozpiął spodnie, odchylił slipy i wyciągnął na wierzch swojego grubego penisa. Miał bujnie owłosione podbrzusze. Po skończonej czynności fizjologicznej, potrząsnął energicznie parę razy swoim penisem i schował go do majtek. Wyglądało to trochę komicznie. Zapiął spodnie i wyszedł. Po nim było jeszcze kilku innych facetów. Czytaj Dalej »

W tym roku we wtorki lekcje mam straszliwe: chemia, fizyka, biologia i jeszcze kilka takich beznadziejnych. Jakby przynajmniej dyrektorka złośliwie ułożyła plan. Rada pedagogiczna była wczoraj, w poniedziałek, więc dzisiaj mogłem ze spokojem ruszyć na wagary. Warszawa ? ot, takie wielkie miasto, tyle rzeczy można tu robić, ale tylko na pozór, bo jak przychodzi co do czego, to okazuje się, że albo nie ma pieniędzy, albo ma się ich za mało, nawet na głupi bilet MZK. Jasne, zarobki w stolicy wyższe niż gdzie indziej, ale ceny też. A jak się nie pracuje i trzeba płacić więcej, to prosta droga ku temu, by siedzieć w domu, albo przed blokiem na ławeczce, bez papierosa ni piwa w ręku. Mimo wszystko udało mi się wyskrobać oszczędności, pojechałem na Plac Zamkowy, na Starówkę i zaszyłem się w jednej z licznych kawiarni. Było jeszcze wcześnie, bo około dziesiątej, kiedy wchodziłem do lokalu pracowniczka odkurzała jeszcze podłogi, ale szybko skończyła na mój widok i stanęła z uśmiechem za barem. Do ręki wziąłem menu i zacząłem poszukiwania od browaru, ale ceny zwaliły mnie z nóg! Przewracałem strony patrząc na ceny, nie na produkt. Wreszcie znalazłem coś odpowiedniego: lampka wina w przystępnej cenie. Poprosiłem o nią i o papierosy. Barmanka nie gubiąc uśmiechu powiedziała, żebym usiadł, a ona zaraz przyniesie to, co zamówiłem. Usiadłem na krześle, plecak położyłem obok i wyjąłem z niego książkę. Otworzyłem i zacząłem czytać. W międzyczasie dostałem wino i fajki, ale nie zwróciłem na to większej uwagi. Siedziałem tak zaczytany już pewnie godzinę, w końcu stwierdziłem, że czas wyskoczyć do toalety. Wstałem od stolika, podszedłem do drzwi z napisem ?WC?, nacisnąłem klamkę, wszedłem do środka i zamurował mnie. Zobaczyłem pracowniczkę lokalu siedzącą na klozecie i zrobiło mi się niezmiernie głupio. Przeprosiłem, odwróciłem się, chciałem wyjść, ale chwyciła mnie za rękę. – Skoro już tu jesteś, to może pomożesz mi się załatwić? ? Czytaj Dalej »

Ogólniak skończyłem 3 lata temu, i właśnie w nim, wzięła początek moja przygoda z koleżanka z klasy. Na imię miała Baska, byla raczej szara postacia w klasie, zawsze wszystko umiala, zawsze odrobione lekcje a do tego byla przewodniczaca klasy. Ot typowa kujonica, nie brzydka, ale tez niezbyt urodziwa, nie najzgrabniejsza, ale o akceptowalnej figurze, mozna powiedziec ze sprawiala wrazenie silnej fizycznie. Mimo od juz od pierwszych miesiecy po przyjsciu do tej klasy, nawiazala sie pewna nic sympatii to raczej wiekszosc naszych kontaktow przebiegala tak samo, dogadujac sobie i robiac z siebie zarty. Minely ze 2 lata, ja troche dojrzalem i ona sie zmienila, raczej zwygladu, bo charakter to od poczatku miala dosc dojrzaly. Zaczela fajnie wygladac, troszke schudla, fryzure zmienila no i dala poznac sie od strony rozrywkowej podczas wspolnych klasowych wypadow na disko. Od tamtej pory patrzylem na nia jakos inaczej. Jak na „miesko”. Nie poczynilem jednak zadnych krokow, ona nawet kiedys zaproponowala mi blizsza znajomosc, ale nie dalem sie namowic,pomyslalem ze kolezanka z klasy powinna byc kolezanka z klasy i tyle. Nadszedl koniec ogolniaka, kazdy poszedl w swoja strone, jedni na studia inni wyjechali. Mialem z nia kontakt, albo niezbyt intensywny, a to jakis sms, a to krotka pogawedka na gg. Raz na pol roku odwiedzalem ja. Czyli tyle co nic. Zdarzalo mi sie myslec czasem o niej, szczegolnie podczas samotnych wieczorow, kiedy do roznymi sposobami musialem zastepowac sobie zenskie towarzystwo. I ostatnio, w srodku nocy zbudzil mnie telefon. Odbieral i zamurowalo mnie, zadzwonila ona, i powiedziala, ze jest pewna sprawa ktora musi wreszcie zalatwic, ktora nie daje jej spokoju, ze mam natychmiast do niej przyjechac. Czytaj Dalej »

Wracałam znad jeziorka w dość skompym stroju. Uciekł mi autobus, co za pech! Postanowiłam, że złapie stopa i tak też zrobiłam. Prowokacyjnie uśmiechając się machałam ręką zatrzymując samochody. Zatrzymał się drogi wóz (nie znam się na samochodach więc nawet nie wiem co to za marka). Jego kierowca miał około czterdziestu lat, był ubrany w skórzaną kurtkę i ogólnie wyglądał na dość bogatą osobę. Usiadłam obok niego. Nie był sam, na tylnym siedzeniu siedziało jeszcze dwóch kolesi, jeden miał okolo siedemnastu lat a drugi ponad dwadzieścia. Powiedziałam im dokąd chcę pojechać i po kilku chwilach jazdy poczułam dłoń kierowcy na swoim kolanie. Sparaliżowana nie miałam pojęcia co zrobić, a on tylko usmiechał się do mnie miło. Po chwili skręcił do pobliskiego lasku. No cóż, czasami lubię poczuć się jak prawdziwa szmata….. Lubię być lekko poniewierana i wykorzystywana więc bez oprów ściągnełam majtki Czytaj Dalej »

opowiadania zboczone